„Ślepowidzenie" nominowane było do nagrod Hugo, Campbella, Sunburst, Locusa i Aurory.
Wyobraź sobie, że jesteś Sirim Keetonem. Budzisz się w agonii wskrzeszenia, łapiąc powietrze po rekordowo długim ataku bezdechu sennego, trwającym sto czterdzieści dni. Czujesz, jak krew, lepka od dobutaminy i leuenkefaliny, przepycha się przez wyschnięte podczas miesięcy przestoju tętnice. Ciało powolutku, boleśnie się napełnia: rozszerzają się naczynia krwionośne, ciało się rozłazi; zginasz się, a nieprzyzwyczajone żebra głośno strzelają. Stawy zatarły się od bezruchu. Jesteś jak figurka z kresek, zamrożona w jakimś przewrotnym rigor vitae. Krzyknąłbyś, ale brak ci tchu.
Wampiry cały czas to robią, przypominasz sobie. Dla nich to normalne, mają taki niezwykły sposob oszczędzania zasobow. Twoj gatunek mogłby nauczyć się od nich trochę powściągliwości, gdyby ta absurdalna awersja do kątow prostych nie rozprawiła się z nimi u samego zarania cywilizacji. A może mogłby i teraz? Bo wampiry wrociły - ożywione voodoo paleogenetyki, poskładane do kupy ze śmieciowych genow, skamieniałego szpiku kostnego, zanurzonego we krwi socjopatow i wysoko funkcjonujących autystykow. Taki właśnie osobnik dowodzi tą misją. Garstka jego genow żyje także w twoim ciele, żeby ono też mogło powstać z martwych, tu, na skraju przestrzeni międzygwiezdnej. Nikt nie poleci poza Jowisza, jeśli nie stanie się po trosze wampirem.
Bol odrobinę słabnie. Odpalasz wszczepki i sprawdzasz własne organy: minie sporo minut, zanim motoryka zadziała jak należy, i godzin, zanim przestanie boleć. Bol jest nieuniknionym efektem ubocznym. Tak się właśnie dzieje, kiedy do ludzkiego kodu wkleja się wampirze podprogramy. Kiedyś prosiłeś o środki przeciwbolowe, ale wszelkie blokery nerwowe upośledzają reaktywację metabolizmu. Zaciśnij zęby, żołnierzu.
Książka ma 384 stron(y).
Data pierwszego wydania: 15.07.2011
Data pierwszego wydania w Polsce: 25.07.2008
Tłumacz: Wojciech Próchniewicz